W końcu jestem na finiszu instalowania i konfiguracji Windy, oprogramowania oraz sprzątania dysku. Zabierałem się do tego już od początku wakacji i w końcu za to się zabrałem. Ale jak to zwykle - słomiany zapał, więc jak tylko zadziałał Internet moje zaangażowanie opadło.
Teraz tylko backup Nortonem Ghostem i finito, można cieszyć się nowym, przeinstalowanym życiem:)
No i wszystko cacy:) Na razie śmiga...

1 | Lonly
28 sierpnia 2006, 11:47:13
Dlaczego nie spróbujesz z linuxem? Tam reinstallke robi sie raz na pare lat.