21 września, 2006
Nieśmiertelność
Napisane w: Zapiski niecodzienne (0) Otagowane: medycyna, nieśmiertelność, zdrowie, śmierć,
Przypomniała mi się wypowiedź Religi (jeszcze zanim zaczął być politykiem pełną parą) o swej nadziei, że stosunkowo niedługo technika i medycyna osiągną poziom, dzięki któremu nieśmiertelność stanie się faktem.
Ja wierzę, że nigdy się tak niestanie (wydaje mi się, że to nie jest jednak możliwe), bo świat stałby się jeszcze bardziej okrutny i rozwarstwiony. Nieunikniony stałby się podział na dwie klasy - nieśmiertelnych i śmiertelników, których nie stać na kupienie sobie wieczności. Ziemia stałaby się za ciasna dla nowych pokoleń. Kubańczycy nie żyli by w nadziei, że śmierć Castro coś zmieni...
To byłaby apokalipsa;)
1 | Rajter
21 września 2006, 22:06:04
Popatrz na to z drugiej strony, większość naukowców żyło by nadal. Postęp dzięki temu stałby się jeszcze szybszy. A nie wspomnę już o artystach, słynnych kompozytorach itd. Co oni by jeszcze nie wymyślili. Z takimi możliwościami czemu bać się, że ziemia stanie się za mała? Tyle jeszcze galaktyk do podbicia :) A to, że społeczeństwo by się rozwarstwiło? To raczej tylko na początku. Potem kolejne opcje polityczne prześcigałby się w ofertach i obietnicach, że wprowadzą to jako normę lub za niską cenę. Przy tak ogromnym popycie napewno by nie zabrakło konkurencji i ceny szybko by spadły... Także, jeśli by się chciało zostać śmiertelnym to tylko praktycznie z wyboru.