idę ścieżką wydeptaną wśród bezdroży własnym chwiejnym krokiem kro-kiem kro-kiem kro-kiem pod nogami puste butelki świadkowie nocy nad głową pełne gwiazdy świadkowie mojej bezradności
idę ścieżką wydeptaną wśród bezdroży własnym chwiejnym krokiem kro-kiem kro-kiem kro-kiem pod nogami puste butelki świadkowie nocy nad głową pełne gwiazdy świadkowie mojej bezradności
przejść z tobą po linie nad przepaścią codzienności ryzykując dźwiękiem łamanych kości duszy wejdź! na linę